Stoki narciarskie na Przybajkalu

Narciarstwo górskie, które tradycyjnie kojarzone jest z Alpami Szwajcarskimi na Bajkale nabierają całkiem odmiennego znaczenia. Niezwykły miękki klimat wraz z jeziorem ulokowanym w pobliżu zapewniają idealne warunki miłośnikom tego sportu. Poziom śniegu w Przybajkalu jest wyjątkowy – od listopada do lutego na stokach usytuowanego na południowym wschodzie Bajkału Chamar-Dabana pada ok. 3-5 metrów przepięknego czystego i miękkiego śniegu, który jak najbardziej pasuje dla jazdy narciarskiej.
Mimo tego, dzięki blisko ulokowanemu Bajkału średnia zimowa temperatura jest o wiele wyższa, niż w całym regionie. Jeżeli w Irkutsku normą jest -25 – 35°С, to na stokach w Bajkalsku do później jesieni termometry pokazują ledwo poniżej 9 stopni i dopiero w styczniu-lutym wskaźnik spada do -15 °С . Zaś śnieg tutaj schodzi do połowy maja, dlatego prawie cała wiosna wydaje się być swoistym złotym sezonem: słońce świeci prawie że jak latem a jednocześnie śnieg na stokach jest wciąż zachowany. Sezon trwa 180 dni (początek listopada –początek maja).
Wówczas mało kto wie o tym, że na Bajkale są dobre stoki narciarskie nie gorsze od przepełnionych uzdrowisk Kaukazu. Zaś w sensie komfortu na stokach, miękkości klimatu, wygodnego podziału narciarzy na stokach według ich umiejętności – o wiele lepsze od znanych rosyjskich uzdrowisk górskich.

1. Uzdrowisko „Sobolinaja gora”
Jedno z najbardziej znanych uzdrowisk Bajkału „Sobolinaja gora” znajduje się na południowo-wschodnim wybrzeżu Bajkału w podłożu grzbietu górskiego Chamar-Daban w pobliżu miasta Bajkalska. Sobolinaja gora to przede wszystkim jedno z najlepszych uzdrowisk górskich składające się z atrakcyjnych przygotowanych dla jazdy stoków narciarskich nie tylko na terenie Przybajkala, ale i całej Rosji. Te stoki idealnie nadają się dla nauki jazdy na nartach dla początkujących, zarówno jak i dla ekspertów, jak i dla odprężającej jazdy i odpoczynku na świeżym powietrzu od szumu miejskiego.
Idealne zaśnieżenie, dobrze wyjeżdżone stoki, przemyślany schemat rozmieszczenia wyciągów, dobry serwis, wygodny dojazd (145 km od lotniska w Irkutsku samochodem, również jak i możliwość dojazdu koleją) przyciągają narciarzy zewsząd.
Podróż 148 kilometrową zaśnieżoną wąską kręconą drogą tam i z powrotem w ciągu jednego dnia z Irkutska do Bajkalska dla hazardzistów tylko dodaje adrenaliny i sprawia radość ,zwykle taka podróż zajmuje ok 2-2,5 godzin w jedną stronę. Dla dysponujących czasem polecamy wizytę w tygodniu: kolejki do wyciągów są mniejsze a koszty są niższe. Oprócz tego w tygodniu jest możliwość skorzystania z usług instruktora nauki jazdy na deskach i nartach górskich.
W sam sezon w marcowe niedziele i soboty tu przyjeżdża pd 600 do 1,5 tyś osób. Największy napływ odwiedzających jest notowany w weekend, w niedziele na jeden dzień, zaś w piątek i sobotę zostają w hotelach.
Zespół stoków skupia sześć certyfikowanych szlaków: dwa szerokie (do 40 m) szlaki sportowe o długości 1870 i 2100 m, dwa przeznaczone dla slalomu – 500 i 800 m, szlak nocny, oświetlony 1000 m, stoki przygotowane dla początkujących – o długości 200 m każdy.
Oprócz uzdrowiska w Bajkalsku, wyposażone stoki znajdują się w Angarsku, Siewierobajkalsku, nad rzeką Olcha (Szelechow), Irkutsku i w miejscowości Listwianka.

2. Uzdrowisko w miejscowości Olcha
Jeśli się nie chce państwu jechać za 150 km całkiem dobrze można pojeździć na nartach na stoku we wsi Olcha, znajdującej się na odległości 25 km od Irkutska.
Dojazd do tego uzdrowiska przebiega traktem Kułtukskim.
Stok narciarski znajduje się na prawym brzegu rzeki Olcha, pojawił się on tam jeszcze w 1981 roku. Parę lat po założeniu był w użytku bez wyposażenia technicznego w celu szkoleniowym. Od momentu gdy pojawiły się wyciągi, a zwłaszcza po ich modernizacji napływ chętnych znacznie wzrósł. Ze względu na bliskie ulokowanie od Irkutska w każdy weekend zjeżdża się mnóstwo narciarzy, miłośników deski i po prostu zwiedzających. Długość zjazdu 1,5 km, pracuje wypożyczalnia, 2 wyciągi, kafeteria. W wieczorową porę stok jest oświetlany.

3. Centrum „Eastland” w miejscowości Listwianka
Centrum Górskie «Eastland» znajduje się na wybrzeżu Bajkału na odległości 60 km od Irkutska . Tuż obok znajduje się ujście rzeki Angara i turystyczna atrakcja Bajkału wioska Listwianka. Dzięki takiemu sąsiedztwu goście Przybajkala zawsze mogą połączyć zimowe zjazdy ze zwiedzaniem zabytków znajdujących się w Listwiance : stara cerkiew, muzeum jeziora Bajkał, port Bajkał, stacja starej kolejki.
Górna część zjazdu dostępna jest dzięki wyciągu o długości 700 m. Na wyposażeniu znajdują się maszyny naśnieżenia sztucznego, dzięki nim sezon trwa od grudnia do maja.
Stoki tego centrum pasują jak dla początkujących tak i dla osób doświadczonych. Średnia długość to 1300 m. Dla miłośników deski są zamontowane boksy, trampoliny i inne elementy wyposażenia wyczynowego, obecnie to jedyny w Syberii park snowboardowy.

4. Centrum górskie “Yershi” w Irkutsku
Dla tych osób, którym szkoda czasu na dojazd, na wybrzeżu jeziora Irkutskiego znajdującego się na obrzeżach Irkutska znajduje się centrum górskie «Yershi». Dla narciarzy tu utworzono stok o długości 600 metrów. Zjazd jest wyposażony tak, żeby zainteresować narciarzy o różnym doświadczeniu i umiejętnościach, dla początkujących i zawodowców. Na szczyt prowadza 2 wyciągi, jeden z nich dla dzieci.
Wielbiciele snowtubinga mogą skorzystać z dwóch zjazdów, najdłuższy z nich ma 250 metrów. Dostępne też usługi instruktorów nauki jazdy na nartach i wypożyczalnia. Przewidziana również możliwość zjedzenia gorącego posiłku.
Ze względu na usytuowanie w obrębie miasta skorzystać można także z jazdy konnej i sauny. Do centrum „Yershi” dojechać można środkami transportu publicznego i taksówkami.

Spośród alternatywnych miejsc wymienić można również centrum narciarskie „Angarskaja gora” w mieście Angarsk, stoki w Siewierobajkalsku oraz stoki w miejscowości Chamar-Daban, dokąd każdego roku przyjeżdżają zawodowcy z całego świata ze względu na trudność szlaków i zjazdów.

Wspomnienie podróży po Syberii naszych klientek

Warszawa, 30 lipca 2015

Warszawa–Moskwa–Irkuck ze „Sputnikiem”

Na przełomie czerwca i lipca 2015 odbyłyśmy wspaniałą wycieczkę, indywidualnie, ale pod opieką Biura Podróży „Sputnik”. Wylatywałyśmy z Warszawy do Moskwy z pewnym niepokojem, zrozumiałym w naszym wieku (70+), a spowodowanym zarówno pewnymi stereotypami ukształtowanymi w czasach sowieckich, jak i świadomością, że powodzenie naszej wyprawy zależy od niezawodności nieznanych nam jeszcze rosyjskich opiekunów. Pierwszym etapem naszej podróży było zwiedzanie Moskwy według samodzielnie opracowanego planu, bardzo wybiórcze, ponieważ przeznaczyłyśmy na to zaledwie półtora dnia. Co ważne, przekonałyśmy się, że bez trudu znajdujemy każdą wybraną lokalizację, przemieszczając się metrem przy pomocy mapy i polskiej wersji przewodnika  Michelina „Moskwa” z 2014 roku. Zatrzymałyśmy się w hotelu „Budapeszt”, przy spokojnej uliczce w odległości kilku minut spaceru od Placu Czerwonego i Kremla.

Następnym punktem naszego programu turystycznego był przejazd koleją transsyberyjską z Moskwy do Irkucka – stolicy Syberii. Do pokonania jest ponad 5 000 km, co zajmuje 65 godzin, czyli 3 dni i 4 noce. Podróżowałyśmy w dwuosobowym przedziale klasy Lux, klimatyzacja działała optymalnie, toaleta na korytarzu, czysta i standardowo wyposażona. Posiłki były dostępne w wagonie restauracyjnym, można też było bez trudu zaopatrzyć się w prowiant w kioskach, w czasie postojów na większych stacjach. Widoki z okna raczej monotonne, laski, wioski dość zaniedbane i niepiękne, przeważnie jednak opisywane w literaturze bezkresne trawiaste przestrzenie. Wrażenie robią ogromne rzeki, Kama i Jenisej. W miarę zbliżania się do Irkucka coraz więcej pasażerów o azjatyckich rysach twarzy. Wczesnym rankiem 1 lipca dojeżdżamy do Irkucka, gdzie ma czekać na dworcu przedstawicielka „Sputnika”. Czy będzie??? Nie jesteśmy przygotowane do dalszej samodzielnej podróży.

Jest! To Krystyna, sympatyczna, mówiąca doskonałym angielskim. O 730 według lokalnego czasu zaczynamy więc kolejny, najważniejszy etap naszej turystycznej przygody. W Warszawie jest 130, środek nocy, ale stopniowo zmieniając czas, nie odczuwamy różnicy ani senności. Jedziemy od razu samochodem do nadbajkalskiej wsi Listwianki zwiedzać Muzeum Bajkalskie. Po drodze oglądamy ciekawostkę przyrodniczą – „źródło” Angary, która zdawałoby się na przekór prawom natury wypływa z Bajkału, poważnie uszczuplając zasoby wodne tego tajemniczego jeziora. Zwiedzamy muzeum, cerkiewkę i… tutejszy targ, gdzie zaopatrujemy się w pyszne, świeżo wędzone i jeszcze gorące omule. Nocleg mamy w uroczym drewnianym hoteliku, a rano zabiera nas samochód z powrotem do Irkucka.

W hotelu „Irkuck” spotkanie z Anną, szefową tutejszego „Sputnika”, która mimo wiotkiej figury ofiarnie taszczy nasze walizy, a następnie zapoznaje nas ze szczegółową „mapą drogową” na nasz dalszy, już samodzielny pobyt nad Bajkałem. Ale przedtem przekazuje nas Krystynie, z którą w niemiłosiernym upale zwiedzamy Irkuck. Nie omijamy żadnej z najważniejszych atrakcji turystycznych: kościół polski o pięknej sylwetce – obecnie miejsce koncertów organowych, kilka cerkwi prawosławnych, a także muzeum Dekabrystów. Następnego dnia rano Anna z kierowcą zabierają nas na przystań, skąd mamy odpłynąć do ośrodka „Bajkalskie Diuny”. W swojej opiekuńczości pomaga nam wtaszczyć walizy po trapie, znaleźć miejsca i… odpływamy już same wśród Rosjan.

Podziwiając bajeczne widoki, przejrzystą wodę mieniącą się różnymi barwami, wyrastające z niej skały, dopływamy po kilku godzinach do zatoki Akademickiej, gdzie w mamy spędzić 3 dni. Ośrodek położony jest nad brzegiem Bajkału, w tajdze. Zakwaterowane jesteśmy w dobrze wyposażonym domku kempingowym z oszkloną werandą, posiłki mamy na miejscu, w programie w kolejnych dniach dwie piesze wycieczki z rosyjskimi przewodnikami – do zatoki Babuszki i wyspy Kormoranów. Wędrujemy po skalistych pagórkach, po splątanych konarach bardzo starych cedrów, mając widok z góry na Bajkał. Razem z nami bardzo sympatyczna, rosyjsko-niemiecka grupa turystów. Nasza nowa rosyjska przyjaciółka pokazuje nam osobliwości przyrody ze znawstwem wykształconego botanika. W kolejnym dniu płyniemy statkiem z „naszymi” Niemcami do osady Chużir, położonej na wyspie Olchon – najbardziej tajemniczej z tajemniczych okolic bajkalskich. To już ostatni etap naszej podróży.

Dopływamy do zatoki i tu niespodzianka – okazuje się, że ze na brzeg trzeba przeprawiać się brodząc w płytkiej zatoce, a temperatura wody bajkalska, czyli 60 , no i bagaże! Natychmiast jednak pasażerowie schodzący ze statku i ci czekający na brzegu organizują improwizowane przejście z kamieni  i niemal przenoszą mniej sprawnych pasażerów, a wszystko to bez narzekania, niemal z entuzjazmem! Jednak kultura kolektywistyczna ma swoje zalety. I oto jesteśmy w Chużirze, ostatnim już miejscu naszego pobytu. Stamtąd jeszcze dwie wycieczki w poszukiwaniu śladów szamanizmu i szamanów. Pierwsza na wysepkę Ogoj z buddyjskim sanktuarium na wzgórzu, które oglądamy ze statku i do świętego źródła wody uniwersalnie uzdrawiającej, z dwoma osobnymi ujęciami – dla pań i panów. Oczywiście korzystamy, składając stosowną ofiarę. Druga wycieczka to szaleńcza jazda jeepem, w deszczu, błocie, krętą drogą leśną na przylądek Choboj, gdzie Bajkał łączy się z własną odnogą – Małym Morzem. Po drodze zatrzymujemy się w ciekawych miejscach krajobrazowych, choć deszcz studzi entuzjazm i nawet chęć opuszczania samochodu. Rano jednak, już w słońcu, ostatni spacer do skały Szamana, z pieczarą – ponoć przed laty miejscem pobytu Burchana, głównego boga Syberii. Okolica obfituje w ołtarzyki, przyozdobione charakterystycznymi wstążkami we wszystkich kolorach, nie brakuje też wiernych składających ofiary i  wiążących kolejne kokardki. Punktualnie przyjeżdża mini-bus do Irkucka. Jeszcze ostatnia atrakcja widokowa – przeprawa promem z Olchonu na brzeg Bajkału. W Irkucku niespodzianka – na dworcu autobusowym czeka na nas nie tylko kierowca, ale nasza Ania z pozdrowieniami od Krystyny. Serdeczne przywitanie, podziękowania. Jeszcze nocleg w  znajomym „Irkucku”, tym razem w luksusowym apartamencie (na pożegnanie?) i …koniec przyjemności. Rano samolotem przez Moskwę do Warszawy.

Z naszej podróży wróciłyśmy zadowolone, pełne wrażeń i wcale nie zmęczone. Rosyjska rzeczywistość okazała się znacznie bardziej przyjazna, niż oczekiwania. Doświadczyłyśmy dużo ludzkiej życzliwości, czasem wzruszającej, i to mimo kultu Putina i powszechnego przekonania, że Polacy nie lubią Rosjan. Hotele miały co najmniej przyzwoity standard, nie było śladu robactwa, ani rozwiązań higienicznych z czasów sowieckich, przed którymi ostrzegali nas znajomi wspominający swoje doświadczenia sprzed „pieriestrojki”. Nasza umowa z Biurem Podróży została wypełniona w 100% z naddatkiem. Wycieczka nie była tania, ale skrojona na naszą miarę i z pewnością warta swojej ceny. Polecamy podróże w kierunku wschodnim i Biuro Podróży Sputnik wszystkim turystom zainteresowanym niebanalnymi szlakami.

Irena i Małgorzata

SYBERIADA 2015

Wszystko zaczęło się kilka miesięcy temu kiedy jeden z czołowych polskich banków powierzył nam organizację wyprawy – przez Moskwę do Irkucka czyli najpopularniejszym odcinkiem transsibu.

Po kilku miesiącach, 16 kwietnia ruszyliśmy 18-osobową grupą. W planie mieliśmy dwudniowy pobyt w Moskwie a następnie wyruszenie pociągiem w podróż nad Bajkał … plackartą. Co to jest i czym to «pachnie» wiedziałem raczej tylko ja tak naprawdę i nie mogłem się doczekać zderzenia mojej grupy z rzeczywistością.

 

Punktem zbornym był Poznań (większość uczestników pochodziła z tego miasta), skąd ruszyliśmy wygodnym transferem na berlińskie lotnisko Tegel, a stamtąd prosto do Moskwy.

Lotnisko Domodedovo przywitało nas lekką nocną mżawką, a że lądowaliśmy w nocy, w hotelu Budapeszt” (rewelacyjny hotel połączony kompleksem z innym – bardziej znanym moskiewskim hotelem – Piotr I, położonym spacerkiem od Kremla i Placu Czerwonego) , gdzie zaplanowaliśmy noclegi, byliśmy nad ranem, więcej niż trochę wymęczeni.

Następnego dnia po przedpołudniowych obowiązkach związanych z konferencją dużej sieci płatniczej, obowiązkowa wizyta u tow. Lenina po renowacji , plac Czerwony i obzornaya wycieczka po Moskwie (rzece) to początek. Z perspektywy pięknego statku pływającego po rzece Moskwie zobaczyliśmy jeszcze raz Kreml, rozliczne sobory, a także wiele innych atrakcji Moskwy.

18.04 po uroczystej kolacji wyruszamy na dworzec Yaroslavski skąd 35 minut po północy ruszamy po przygodę.

(Cieszy mnie zmiana opinii wobec Rosji i Rosjan w naszej grupie. Większa część grupy nigdy w Moskwie czy w Rosji generalnie – nigdy nie była – postrzeganie tego kraju skrzywione było tendencyjnością o nim przekazów z polskich mediów, niestety)

Pierwszy dzień w plackarcie….

Pierwsze chwile i zderzenie z provadnikiem (wagonową) –  jak ktoś to ładnie nazwał pełnioną przez Panią funkcję służbową – nie uznającej naszego prawa do pościeli zawartej w cenie biletu. Przypominało to trochę bliskie spotkania III stopnia – a przed nami 4 dni wspólnej podróży.

Na tym jednak nie koniec! Okazało się, iż mamy zupełnie odmienne cele podróży. Pani wagonowa chciała bez większych zmartwień przetrwać kolejną podróż, a nasza grupa była dosyć bolesną (dla niej) przeszkodą. Odmienność otoczenia, pogłębiająca się różnica czasu i kilka jeszcze innych czynników chyba przeważyły. Ogromne wrażenie zrobił na wszystkich jednak sam wagon, jego wyposażenie i coraz silniej docierająca myśl, iż przyjdzie tu spędzić 4 dni !

Nadmiar wszechograniającej inności nie pozwalały spać dając pęd ku nocnym rozmowom trochę ponadnormatywnie zakrapianym …

W odwecie Pani wagonowa postanowiła dać nam nauczkę poprzez rekwiracje alkoholu. Była przy tym jednak ujmująca wykazując nadzwyczajną chęć do negocjacji i zwrotu wcześniej zabranych butelek.

Przed zaśnięciem towarzystwa minęliśmy Yaroslavl, (ponad 200 km or Moskwy) . Dla palaczy to chwila oddechu!

Nareszcie papieros ( w pociągach nie można palić oficjalnie…)

Teraz takie oczekiwanie na kolejną stację wraz z upływem czasu będzie się nasilać…

Niezależnie od tego kolejnej stacji – Kostromy nikt nie pamiętał.

Jesteśmy w stanie świadomości ” gdzieś w Rosji pomiędzy Europą i Azją”…

Poranek przywitał nas w Permie.

Na zegarku czas warszawski 4 rano. O dziwo różnica czasu z Moskwą 1 godzina. Lokalna nie wiadomo jaka.

Ostrożnie trzeba posługiwać się telefonami gdyż w pociągu jest pewien kłopot z doładowywaniem baterii. Z naszego wagonu musimy robić wycieczki aż do restauracyjnego.

Z Perma odjechaliśmy o 4.20 po moskiewskim i już Azja!

Zmieniający się krajobraz za oknem zmusza do ocen. Zdecydowanie na niekorzyść wypada samo pogranicze europejsko – azjatyckie. Niestety tutaj obserwujemy dużą dewastację przyrody oraz dosyć niski poziom życia (na szczęście zmieni się to natychmiast po wjechaniu do właściwej Azji) . Samo oglądanie krajobrazów nuży więc i ja zapadłem w dziwnostan.

Obudził mnie Ekaterinburg, a właściwie wcześniej słońce które nienaturalnie podnosiło się zza horyzontu. Na zegarku 2.05 , w telefonie moskiewski czas a za oknem …

Jest prysznic. Ta naelektryzowana wiadomość silnie zaktywizowała całą grupę. Kto żyw postanowił skorzystać z tego dobrodziejstwa cywilizacji.  Z lekką adrenaliną będą funkcją czasu – zdążymy ???

2 nie zdecydowało się …. Więc zapaszek po 2 dobach w pociągu pozostaje.

Powoli kończą się zapasy żywieniowe ale za 3 godziny Tiumeń…

Tiumeń mija spokojnie.

Grupa zaczęła bratać się z lokalnymi podróżnymi; pojawiają się małe problemy bytowe: sanitarna zona pojawia się w niewłaściwym momencie (oznacza czasowe zamknięcie toalet w najmniej odpowiednim momencie)

Mija Omsk i mamy poranek 3 dnia – Novosibirsk. Kolejna szansa na prysznic. Tym razem należy z niej skorzystać. 3 noce w pociągu bez kąpieli oznacza ,iż masz wrażenie oblepienia w jakiejś lepkiej mazi. Stan dosyć nieprzyjemny i utrudniający funkcjonowanie. Na szczęście otwarte przestrzenie w pociągu nie pozwalają nikomu uciec przed specyficznym zapaszkiem , którego my – uczestnicy i bohaterowie nie czujemy.

Ten kto nie doświadczył ograniczeń w kąpieli nie wie jak wielką jest ulgą i przyjemnością !! Ciepła woda i prysznic – radość nieopisana… Potem zimne piwo od kioskarki na peronie. Życie jest cudowne.

Mijają kolejne pory dnia na dyskusjach, grze w karty i kolejnych przystankach. Minęła ostatnia noc w pociągu. “Rano” które tutaj wita o 2 w nocy czasu obowiązującego w pociągu czyli moskiewskiego, wdzierającym się słońcem. Kawa i kolejne podejście do snu.

O 7 z minutami jesteśmy w Nizhnekamsku. 20 minut postoju i świeżego powietrza.

Dzisiaj o 16 mamy dotrzeć do Irkucka. Powoli czas się zbierać… (Zastanawia mnie czy po wyjściu na stałe na twardy ląd nie będzie mi brakowało ustawicznego stukotu kół i efektu kołyski przed snem) .

W tym ostatnim odcinku drogi w pociągu warto podsumować sobie pewne rzeczy, jako swoisty niezbędnik podróżnika plackartem na transsibie:

jak jest coś bez czego nie potrafisz żyć – zabierz z Polski (lub skądkolwiek, gdziekolwiek mieszkasz) ; ostatnie zakupy przed odjazdem zrobisz w markecie Billa vis a vis dworca Jarosławskiego. Zaopatrzenie jest bardzo dobre a ceny znośne więc nie wiem czy opłaca się ryzykować nadbagaż. W budynku dworca niewiele już nabędziesz a prawdę mówiąc – nic przydatnego.

w pociągu obowiązuje na całej trasie czas moskiewski;

obowiązuje zasada, że provadnik (względnie provadnica)  to car i bóg w trakcie podroży;

provadnik lubi spokoj i ma prawo ( z tym prawem to tak do końca nie jest ale … )  zarekwirować alkohol jak przesadzisz – zwrot poprzedza długie negocjacje i dodatkowy koszt ( u nas to było 1000 rubli);

provadnik w skrajnych wypadkach wzywa policje ; (no comments …)

ale jak dobrze żyjesz z ta osobistością a jesteś palaczem masz np. szanse nie męczyć się (w rosyjskich pociągach obowiązuje całkowity zakaz palenia, palić można na większych stacjach na peronie czyli co kilka godzin);

przed wyjazdem zdecydowanie polecam aby zaopatrzyć się w duży power bank inaczej można podroż zamienić w nieustanne poszukiwanie energii;

na stacjach w wielu kioskach można kupi picie,gotowe obiady a spod lady wódkę ; słynne «babuszki» drzewiej sprzedawające ciepłe obiady są gatunkiem już całkowicie sporadycznym i niestety oferującej coraz niższą jakość potraw…

wagon restauracyjny sprzedaje piwo po 200-300 rubli, dania obiadowe po 600 rubli a przekąski po 300 , na peronach ceny są o polowe niższe ; Myślę, że bardziej istotna jest tutaj relacja cenowa niż wartość nominalna (rubel chyba nie jest w chwili obecnej zbyt «nadiożną walutą» )

Porażaja ogromne, wypalone obszary lasów. W sumie jest to smutne…

Niemniej jednak poraża pozytywnie piękno syberyjskiej przyrody.

Przed nami ostatnia stacja przed Irkuckiem – Zima.

Nareszcie można znowu wyjść, kilka następnych zdjeć, uzupełnienie zapasów podróży i dalej w drogę. Za niecałe dwie godziny już Irkuck!!

O tym w następnym odcinku….

 

Główne Stacje Transsibu – 1

Dziś obejrzymy krótko glówne stacje Transsibu.  

1 Moskwa

0 km Kolei Transsyberyjskiej.  Dworzec Jarosławski.

Przed rewolucją, bramą do Syberii i Dalekiego Wschodu  była stacja kolejowa Moskwa w Petersburgu – w stolice Imperium Rosyjskiego. Obecnie uważa się, że Transsib zaczyna się w Moskwie, na dworcu Jarosławskim. To tam znajduje się pomnik, który oznacza zero kilometrów na najdłuższej kolei na świecie.
Na nim są dwie postaci z różnych stron – 0 i 9298. Ta ostatnia cyfra odnosi się do długości w km Transsibu.
Co ciekawe, faktyczna długość drogi jest nieco mniejsza – 9288 km. To jest właśnie we Władywostoku, gdzie kończy się linia. W Moskwie cyfra oznacza długość drogi taryfy, według  której są ustalone ceny na biletach.

3.JPG

2  Jarosław

282 km kolei transsyberyjskiej.

Jarosław jest jednym z najstarszych miast Rosji, założony w 1010 przez księcia Jarosława Mądrego.

Dziś miasto jest tradycyjnie włączone do trasy turystycznej “Złotego Pierścienia Rosji.” Turystyka jest ważną dziedziną gospodarki miasta.

3 Kirow

956 km kolei transsyberyjskiej. Stacja Kirow.

Miasto jest znane od 1374 pod nazwą Khlynov. To właśnie tu produkują od wielu lat zabawki Dymkowskie. Jeden z najstarszych rzemiosł Rosji, która istnieje na ziemi Vyatka ponad 400 lat.

4 Perm

1434 km kolei transsyberyjskiej. Stacja Perm-2.

Perm założony został 17 maja 1723, prawa miejskie posiada od 1781. W latach 1940–1957 miasto nosiło nazwę Mołotow (Молотов) od nazwiska ministra spraw zagranicznych Wiaczesława Mołotowa.

 

Zapraszamy na kolejny post za kilka dni!

 

Kolej Transsyberyjska. Praktyczne porady. Cz. 2

Jak obiecywaliśmy, w tym artykule omówimy kim są „Babuszki”, co warto mieć przy sobie w podróży Koleją Transsyberyjską a także na jakie są koszty podróży. Zaczynamy!

Każdy, kto kiedykolwiek podróżował Transsybem, na pewno powie Tobie o Babuszkach. Są oni prawie głównym źródłem zdrowego i przepysznego wyżywienia w trakcie podróży. Spotkać ich można prawie na każdym przystanku i na pewno ich poznacie, a jak nie – poczujecie! Świeże ruskie pierogi, domowe ciasta, popularne czebureki i kiszone ogórki – to wszystko zaoferują Tobie mistrzynie rosyjskiej kuchni domowej. Miłym jest to, że takie kompleksowe obiady będą pasowały do każdej kieszeni.

Oto krótka opinia jednego z podróżników na temat babuszek:

“Zaraz na pierwszej stacji od Moskwy kupiliśmy ciepłe ziemniaczki gotowane na wodzie bez tłuszczu z koperkiem a do tego małosolne ogórki. Ceny są bardzo przystępne (za wymieniony zestawik zapłaciłem 5 zł), można się delikatnie targować chociaż jest to trudne, bo chętnych na ciepłe ziemniacz0_92d64_8250e137_origki jest całkiem sporo!”

Warto czy nie warto, kupować jedzenie u babuszek – twoja decyzja, ale będąc w drodze całych 6 dób jednak warto skusić się na domowe jedzenie :)

Przygotowaliśmy uniwersalną listę rzeczy niezbędnych w podróży:

  • Zestaw przyborów stołowych (kubek, łyżka, widelec, talerzyki, nóż).
  • Wygodną odzież (np. Dresy, nie zapomnijmy także o klapkach, by nie chodzić w butach cały dzień).
  • Kilka worków na śmieci.
  • Chusteczki nawilżane i suchy szampon, papier toaletowy (zdarza się że brakuje go w toaletach, więc warto mieć swój), serwetkę, żeby było na czym przygotować śniadanie.
  • Jeżeli masz bardzo czuły sen, a tym bardziej, jeżeli trafiło się Tobie miejsce na końcu wagonu – koniecznie musisz mieć przy sobie stopery do uszu.
  • Przypominamy, że w wagonach światło się gasi o 23 godzinie, więc jeśli chciałbyś poczytać książkę, kiedy wszyscy śpią, weź ze sobą latarkę czołową.
  • Leki przeciwbólowe, spirytus, bandaż.transsib-magistral-1

Średnie ceny na produkty w wagonach pociągu:

Jeżeli liczysz na standardowy obiad w wagonie-restauracji, to przygotuj przynajmniej 50 złotych.

Piwo średnio kosztuje od 11 do 13 złotych, kanapka z kiełbasą – 8 zł, pół litra wódki lub wina – 70 złotych, a na papierosy przygotuj blisko 15 złotych.

Masz także możliwość kupić drobne rzeczy i produkty na przystankach przy postojach, ale polecamy jednak robienie zakupów w supermarketach ze względu na podwyższone ceny.

Już podróżowałeś Koleją Transsyberyjską? Podziel się z nami swoim doświadczeniem! O czymś zapomnieliśmy napisać? Daj znać – pisz w komentarzach!

Kolej Transsyberyjska. Praktyczne porady.

Zdecydowałeś się na podróż Koleją Transsyberyjską, ale nie wiesz jak zorganizować podróż i do czego się przygotować? Masz dużo pytań? W następnych dwóch artykułach odpowiemy na nie!

Jakie miejsce w wagonie jest najwygodniejsze?

Jeśli masz możliwość wyboru miejsca w wagonie, to najlepszą opcją są miejsca w połowie wagonu. Jeśli jednak otrzymasz miejsce na końcu lub na początku korytarza, musisz być gotów do częstego trzaskania drzwiami, co jest dość uciążliwym w nocy. Wybierając dolne miejsce trzeba liczyć się z dzieleniem go z pasażerem, jadącym na górnym miejscu. A jadąc na górnym miejscu będziesz musiał dostosować się do biorytmów pasażera dolnego, żeby móc usiąść i wypić herbatę lub zjeść śniadanie.Kolej_Transsyberyjska

Czy jest w wagonach prysznic?

W wagonie typu “plackart” prysznica wziąć niestety nie ma możliwości. Jeśli lubisz komfortową podróż, powinieneś kupić bilet do wagonu pierwszej klasy, ale musisz mieć na uwadze, że kosztuje on dużo drożej. Na niektórych przystankach przy dworcach działają prysznice, ceny za taką usługę są odmienne w różnych miastach, ale w taki sposób otrzymasz możliwość utrzymania higieny osobistej.rosja008

Czy doładuję w pociągu telefon?

W każdym wagonie 3 klasy są gniazdka 220V. Gniazdka są umieszczone na początku oraz na końcu korytarza. Jest ich, jak zrozumiałeś, tylko dwa, dlatego trzeba wytrzymać czasami długa kolejkę. Droga będzie trwać przez kilka dni, więc na pewno trafi się chwila na naładowanie sprzętu. Korzystamy jednak z gniazdek na swoje własne ryzyko – czasami zdarzają się zwarcia lub skoki napięcia. A za zniszczony telefon lub laptop nikt nie będzie ponosił odpowiedzialności. Pamiętajmy, że nie warto zapominać o pilnowaniu swojej aparatury :)

W następnym artykule dowiesz się, co warto wziąć ze sobą w podróż, kim są słynne „babuszki”, a także o średnich cenach za jedzenie i usługi w pociągu Kolei Transsyberyjskiej!

Kolej Transsyberyjska oczami turystów

Każdy turysta, który chce zwiedzić całą Rosję na raz, poznać prawdziwych Rosjan, a także zobaczyć przepiękne pejzaże, uważa za swój obowiązek pokonać trasę Transsyberyjską. Długość trasy kolejowej od Moskwy do Władywostoku to aż 9289 km, na jej pokonanie trzeba poświęcić nie mniej niż 6 dni. Nie stoi na przeszkodzie ani to, że większość przewodników oraz towarzyszy podróży nie rozmawiają po angielsku, ani to, że w pociągu brakuje prysznica. Podobna podróż pomaga lepiej zrozumieć świat i siebie, poznać Rosję i otworzyć ją z innej, nie znanej dla większości turystów strony. Przedstawimy dla Państwa wrażenia obcokrajowców, które zdecydowali się na podróż słynną koleją Transsyberyjską.3

Sborto Zhou Mnóstwo osób pytało mnie jak sobie poradzę z nudą w pociągu, droga przecież zajmuje kilka kolejnych dni. Moją codzienną rozrywką było oglądanie krajobrazów za oknem, gra w karty, czytanie kartek z rozkładem przystanków, szczere rozmowy z nieznajomymi ludźmi, a na deser – wycieczka do wagonu-restauracji. Taka wycieczka czasami zajmowała u nas nawet całą godzinę, ponieważ żeby dostać się do restauracji, trzeba było pokonać aż siedem wagonów! I oczywiście nie można przejść nie zatrzymując się na kieliszek domowego wina lub nie poczęstować się pysznymi pierogami. Taki już naród rosyjski – każdy stara się poczęstować, zapytać się jak się jedzie i czy się podoba. I to wszystko bez żadnego słowa po angielsku – taka jest moc języka migowego i dobrego towarzystwa!2

Kety Ouny W drodze towarzyszyli mi absolutnie różne osoby: biznesmeni, babcie, sportowcy… Większość osób była mało rozmowna. W zasadzie wszyscy preferowali herbatę, a nie wódkę, która często pojawia się w opowieściach o Kolei Transsyberyjskiej. Obawy, które miałam przed wyjazdem okazały się bezpodstawne. Właśnie podczas podróży poznałam najbardziej przyjaznych ludzi, a poza tym cieszę się myślą, że w taki krótki czas zobaczyłam więcej miejsc, niż większość Rosjan w ciągu całego życia.1

Ben Loanik Podróż Koleją Transsyberyjską stała się dla mnie dość dziwnym doświadczeniem. Wszelkie piękno trudno wyrazić słowami. A by opowiedzieć w szczególności o Syberii zimowej – nie wystarczy słów, które opisują biel. Mało wiem o fizyce, akustyce i atmosferze, ale pociąg, zwłaszcza nocny, ma jedną niepowtarzalną cechę – całkowita cisza, która tworzy pełne poczucie tego, że jesteś w kosmosie. W Syberii spodziewałem się zobaczyć skutery śnieżne i samochody terenowe, ale w Syberyjskich lasach dwukrotnie spotkałem rodziny, które jeździli końmi, zaprzęgniętymi do sań. Zawsze mi się podobały superlatywy, a tę podróż można opisać tylko za ich pomocą.

Po prostu Bajkał

Wracamy :)

Cześć Wszystkim!

Od jakiegoś czasu nie było nowych postów na blogu, ale wracamy w nowym roku z nową energią i pomysłami. Już niedługo pierwszy dłuższy post!

Zapraszamy Was również do śledzenia naszej aktywności na facebooku – http://www.facebook.com/kolejtrannsib
A tych, którzy chcą więcej poczytać o podróżowaniu Koleją, posprawdzać ile kosztują bilety w naszej wyszukiwarce biletowej, a może nawet zacząć planować podróż – zapraszamy na naszą stronę, adres na pewno zapamiętacie bez problemu – www.kolejtranssyberyjska.pl

Do usłyszenia niebawem! :)

Podróżowanie Koleją Transsyberyjską

Wielu turystów podróżujących Koleją Transsyberysjką wybiera „skoryj“ – to rodzaj pociągu, który jest odpowiednikiem polskiego pociągu pospiesznego. To opcja pośrednia, która niewiele odbiega cenowo od pociągu pasażerskiego, a jest znacznie szybsza. W tego rodzaju pociągach można spotkać zarówno turystów, jak i zwykłych Rosjan. Choć w poszczególnych typach pociągu standard, będzie różny, możemy wybierać także spośród kilku klas.

Zrzut ekranu 2014-07-26 o 23.57.03

Zrzut ekranu 2014-07-26 o 23.58.57

Zrzut ekranu 2014-07-26 o 23.59.15

Autor: Redaktor Bloga Interregion

Zdjęcie – źródło:  interia360.pl

Rodzaje pociągów Kolei Transsyberyjskiej

Być może nie wszyscy miłośnicy Kolei Transsyberyjskiej wiedzą, że planując podróż mamy do wyboru aż 3 rodzaje pociągów, które różnią się standardem, ceną biletu oraz czasem przejazdu. Pierwszy rodzaj to „firmienne“, gdzie przykładowo za najdroższy i najszybszy przejazd możemy zapłacić nawet 4000 PLN, taką opcję wybierają głównie biznesmeni, którym zależy na czasie i wolą podczas podróży załatwiać sprawy służbowe, niż zawierać nowe znajomości czy wspólnie się bawić.

Zrzut ekranu 2014-07-26 o 23.57.54

Zrzut ekranu 2014-07-26 o 23.58.07

Zrzut ekranu 2014-07-26 o 23.58.23

Autor: Redaktor Bloga Interregion

Zdjęcie – źródło:

interia360.pl

Kolejna witryna oparta na WordPressie